Fatalny „To tylko koniec świata”

W niedzielę wraz z kilkunastoosobową grupą znajomych poszłam do kina na film pt. „To tylko koniec świata” reżyserii Xaviera Dolana. Zorganizowanie takiego wyjścia było jednym z moich zadań na kolejny stopień. Wybrałam jedno z mało komercyjnych kin w moim mieście. Bilet kosztował przy takiej grupie 10 zł, więc teoretycznie mało, a nawet trzy razy mniej niż w takich większych kinach.


Film według opisu na różnych stronach zapowiadał się dobrze. Miał wysoką ocenę, pozytywne komentarze, Grand Prix w Cannes, a do tego był kandydatem do Oscara w kategorii „Najlepszy film nieanglojęzyczny”. Czego chcieć więcej za taką cenę?

Jednak jak możecie stwierdzić po tytule posta, film niezbyt mi się podobał. Nie tylko mi, ale również moi znajomi po wyjściu z kina mieli zdziwione miny i pytali ” ale tak właściwie o co w tym filmie chodziło?”. W mojej opinii „To tylko koniec świata” jest źle nakręcony, muzyka nie zawsze pasuje do scen, a kadry (pokazujące tylko twarz) oraz światło (nawet na dworze w środku dnia było one za ciemne) wywołują niesmak. Przez ponad 1,5 godziny siedzieliśmy, obserwowaliśmy i momentami śmialiśmy się z niektórych scen. Najbardziej emocjonującym wątkiem były miłość i seks pary nastoletnich gejów.

Ten film jest po prostu denerwujący. Denerwował mnie główny bohater Louis grany przez Gasparda Ulliela i jego małomówność i ciągłe zastanawianie się kiedy powiedzieć rodzinie o nadchodzącej śmierci. Denerwowała mnie laureatka Oscara Marion Cotillard i jej sposób grania zagubionej żony. Okej, denerwował mnie każdy bohater tego filmu, oprócz chłopaka głównego bohatera (był pokazany tylko raz we wspomnieniach) oraz ptaszka, który i tak umarł. Nie, nie, jego latanie i uderzanie o ściany domu też mnie wkurzało.

Może tak na koniec powiem o co chodzi w tym filmie. Otóż główny bohater Louis jest gejem, po 12nastu latach wraca do domu, aby powiedzieć rodzinie, że umiera. Jednak jest sławnym pisarzem i wszyscy myślą, że przyjechał tylko się pochwalić. Bez przeczytania opisu, prawdopodobnie nie zrozumiesz filmu lub źle go zinterpretujesz.

Na szczęście byłam w gronie świetnych osób, a „nieważne jak, ważne z kim”. Możliwe, że na moją złą opinie filmu miały wpływ te dni, albo ten film rzeczywiście tak denerwuje. Najlepiej sprawcie sami, ale nie czytajcie najpierw recenzji ani opisów. W niezrozumiałych utworach zawsze można odnaleźć coś personalnego, tajemniczego i niezwykłego. 🌹📺📀

Reklamy
Status

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s