art is a way of my life

​”człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą”

Trochę dawno temu, bo w baroku wymyślił to sobie Blaise Pascal. Mówił również, że życie to kupa, mamy rozum, który nie umie udzielić nam odpowiedzi na najważniejsze pytania, a celem naszego życia jest poznanie jego celu, czyli śmierci. Oprócz tego musimy wierzyć, bo tylko wiara może dać nam zbawienie. Na pewno w liceum słyszeliście o zakładzie Pascala z Bogiem, a jak nie to sobie poczytajcie, bo to bardzo mądre.

Więc po co szukać​ odpowiedzi kim się jestem, skoro i tak umrę? Nie wiem, ale moim zdaniem jak już się żyje, to trzeba to zrobić tak, aby przed śmiercią powiedzieć sobie: „kurcze, fajnie było, nie żałuję niczego, mogę umierać”. I niekoniecznie trzeba wierzyć, aby być szczęśliwym.
Jednym z celi naszej podróży zwanej życiem jest poznanie siebie, poszukiwanie osobistości. Zaczynamy już w przedszkolu, albo i nawet, gdy jesteśmy małym płodem. Wątpimy, czyli myślimy. Poszukujemy. Zadajemy pytania. Czujemy. Chcemy więcej lub mniej, szybciej lub wolniej, mocno lub silnie. Chcemy żyć. Przynajmniej na początku, gdy jesteśmy dziećmi i świat wokół jest taki prosty, barwny i szczęśliwy. {nawet, gdy nie mamy rodziców, żyjemy w patologii, to jako dzieci myślimy, że tak jest dobrze, tak musi być i to jest dobre. bo nie rozumiemy}

Też sobie szukam i po kilkunastu latach, gdzie moi znajomi określają się „humanistami”, „ścisłowcami”, „lingwistykami”, „artystami*, ja śmiało mogę powiedzieć, że jestem zwykłą mną. Nie lubię nic tak bardzo, aby nazywać się kimś. Mam pewne uwarunkowania, które rozwijam w swoim tempie, ale wciąż nie jest to nic na tyle poważnego, abym mogła określić się mianem xyz.

Kiedyś pytając mamy: „kim jestem?” powiedziała, że jestem artystką. (Chyba tą że spalonego teatru – dodałam od razu przypominając sobie jak mówił o mnie dziadek, gdy mała chodziłam wymalowana w strojach mamy i siostry.

Czytając o takiej Marilyn Monroe, jej cytaty, książki na jej temat, coraz bardziej się z nią utożsamiam. Nie pod względem seksapilu, ale charakteru. Mam tylko nadzieję, że mój koniec będzie inny niż jej.

Do tej pory odkryłam, że jestem w pewien sposób artystką. Pff wiem to od podstawówki, jednak w tych czasach, przy tych social mediach lepiej być nikim, niż kochać sztukę. Ale to jest moja droga i chyba pójdę nią wciąż bujając w chmurach.


Chociaż kurcze blaszka. Ale bycie artystą nie pasuje do mojego beztalencia. A może właśnie ono jest wyrazem mojej sztuki? Albo po prostu! Jak jesteś nikim i nic ci się nie chce nazwij się artystą i już będziesz kim!

– jesteś idiotą?
-nie, marzycielem i artystą

-czyli nikim.

pisane w łazience po pierwszej w nocy, gdy do przygotowania został referacik.

Reklamy
art is a way of my life

Jedna uwaga do wpisu “art is a way of my life

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s